Jak zwykle pojawiają się tytuły ala Fakt odnośnie tego czym jest Apple i jego klienci, za ciosem idzie i Dziennik Internautów. Niestety dyskusji o Apple po prostu NIE MA. Gdy ktoś odezwie się za nazywany jest Fan Boyem (w najlepszym przypadku) a gdy ktoś jest na nie, zardzewiałym pecetowcem itp. W takim środowisku nie ma jak przeprowadzić rzeczowej dyskusji. Oczywiście każda grupa naukowców musi mieć swoje zdanie, tak jest i teraz, naukowcy z Texas A&M University uznali firmę Apple za ośrodek nowej religii.
MIT Pierwszy: Ludzie kupują produkty Apple z powodu wiary, a korzystanie z nich jest przeżyciem duchowym.
Konsumentów dzielimy na świadomy i nieświadomych. W przypadku Apple, praktycznie każdy kto wchodzi do sklepu Apple wie jakie produkty są w ofercie. W przypadku sklepów PC gdzie firm produkujących laptopy jest na pęczki a numeracja modeli powala na kolana jest to bardziej złożona kwestia, bo po prostu siłą rzeczy większy odsetek idzie w ciemno.
Kupowanie praktycznie ZAWSZE jest przeżyciem bo kupujemy coś nowego, świecącego, pachnącego nowością itp. itd. Tak się dzieje zarówno przy kupnie samochodu, domu … no oczywiście pomijając środki pierwszej potrzeby, bo chyba papier toaletowy do takich super zakupów nie należy ;)
Co do wiary w produkt. Jest to kwestia umiejętnej reklamy. Wiara w produkt to nie to samo co wiara w Boga, porównanie tego nie jest nawet uproszczeniem tylko po prostu nadużyciem w celu „chwytliwej” reklamy opartej na wzburzeniu czytelników raportu i szerzenia tego dalej przez media.
MIT Drugi: Mimo, że zły iPhone 4 traci zasięg, jest mało zwrotów.
Czy w iPhone 4 zdarzają się przypadki utraty zasięgu? Tak. Czy problem ten występuje w każdym egzemplarzu i w każdym miejscu? NIE. Jak zwykle media podchwyciły temat, który na wzór lawiny doprowadził do tego, że Apple wydało specjalne oświadczenie i baa nawet zrobiło specjalną stronę odnośnie opisu problemu.
Jeśli problem z zasięgiem, występowałby wszędzie i w każdym egzemplarzu to tak, można by się pokusić o naciągnięcie tej mistycznej teorii ślepego podążania za Guru.
MIT Trzeci: Czy wymagający konsument stoi w nocy w długiej kolejce, aby jak najszybciej mieć nowe urządzenie? Raczej nie. Można raczej sądzić, że kolejki po gadżety Apple są rodzajem religijnych zgromadzeń, a koczowanie pod sklepem jest jak pielgrzymka.
Ktoś tu się nie urodził za czasów PRL ;) Kolejki są powodowane przede wszystkim deficytem danego dobra, w drugiej kolejności z popularnością co wiąże się bezpośrednio z pierwszym powodem. Jeśli popyt przewyższa podaż, to ktoś się nie załapie na telefon … skoro może się nie załapać … stąd stanie w kolejce. Takie proste? Ano tak. Apple wcale sztucznie nie zaniża produkcji, tylko po prostu dostawcy nie są w stanie wykonać aż takiej ilości sprzętów. Z tego też powodu HTC musiał ostatnio zrezygnować z ekranów Super AMOLED, gdyż fabryki nie były w stanie zapewnić mu dostaw na odpowiednim poziomie.
MIT Czwarty: Naukowcy zwracają też uwagę na podobieństwa religii Apple do „tradycyjnych” wyznań. Firma narodziła się w biednym garażu niczym Chrystus w stajence. Jej mesjański lider – Steve Jobs – najpierw został odrzucony, aby potem powrócić i czynić cuda. Odpowiednikiem szatana jest w tej religii Microsoft, a od niedawna także Google.
Argumenty tworzone na siłę, jak ktoś chce to znajdzie analogie w każdym miejscu, w każdej firmie. Brakuje mi tu tylko zmartwychwstania ;)
Sam na co dzień mam iPhone 3Gs, korzystam z Maków, z PC. Mam i Ubuntu i Windows 7 i Mac OS X. Niestety podejrzewam, że większość ludzi stojących za tymi wspaniałymi teoriami Maki zna tylko z gazet i z innych powielanych od wielu lat teorii na temat fanatyzmu użytkowników Makówek.

Zmartwychwstaniem był powrót Jobsa do Apple :D
Ale go przecież nikt nie zabił ;) Już prędzej sądziłem, że się przyczepią do jego dziwnego ozdrowienia po wielonarządowym raku.
„Brakuje mi tu tylko zmartwychwstania ;)” a powrót Jobsa w '97 to niby co było??? ;-)
A jesteś pewien, że w oryginale nastąpiło skuteczne zabójstwo? Bo ja wcale nie…
No fakt, ja też nie. Ale mówimy tu o „oficjalnej” wersji ;)
| MIT Piąty: Podobno są jeszcze ludzie którzy mają maca i heteroseksualni.
Niestety, ktokolwiek szarpiący się z taką teorią jest w błędzie. Nie ma heteroseksualnych posiadaczy maców. Istnieją przesłanki z wieku XIX twierdzące inaczej, jednak potwierdzone jest, iż wszyscy użytkownicy maców stali się lub stają się tacy jak swoje urządzenia. Co więcej, aby określić jednym przymiotnikiem charakter tego zjawiska, Apple zaadoptowało na swoje potrzeby krótkie i chwytliwe (jak większość nazw własnych Apple), angielskie wyrażenie „gay”.
Nie powiesz mi, że wszyscy klienci wchodzący do salonu Apple są świadomi. Większość to bogaci ludzie, którzy chcą się pokazać z logiem Jabłka w towarzystwie, bo to modne. I nie znają się na komputerach takich czy innych.
Wszyscy nie, ale zdecydowanie większy odsetek niż w przypadku PC.
Bogaci??? Apple jest drogie wyłącznie dla nas, Polaków. W USA laptop za 1000$ to baaardzo tani sprzęt. Nie patrz przez pryzmat naszych chorych cen tego sprzętu.
Napisałem bogaci, ponieważ wspomniałeś, że takie przesłanie głosi Dziennik Internautów, więc mówiłem o polskim rynku.
I tak będę miał swoje zdanie o osobach, które kupią ładowarkę apple za chyba ok. 130zł. Bo funkcjonalna? :D
Nigdzie tak nie pisałem ;)
Zależy jaka ładowarka. Gdyby u nas nie było przelicznika $=E + 22%VAT (a przepraszam, dzięki PO już 23% :/) + jeszcze dodatkowa marża (chyba kurna od koloru ;)) to sprzęty Apple byłyby droższe o kilkanaście procent od obecnie produkowanych z Win.
Np. iPhone w USA bez umowy to koszt 550$ co daje nawet te 2000zł a u nas w Erze … 5500zł bez abo. Ot Polska.
W Polsce mamy zawsze tak, że jak jest coś „na fali” mediów, to jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki znajduje się 40 mln „ekspertów” od danej kwestii. Z czego duża część to zazdrosne nastolatki. Nasze społeczeństwo po prostu jeszcze nie dorosło do podejmowania w sieci rzeczowych dyskusji. Może za 10 lat to się zmieni. I tak póki co dla Kowalskiego i dresa z ławeczki, PC z XP (rzecz jasna nielegalnym) będzie the best of, dla makowca Mac Pro, ale często jedni i drudzy będą skakać sobie do gardeł używając argumentów: Bo tak, bo jeden to podróbka drugiego itd.
W pewnym sensie kocham za to ten kraj ;-)
„iestety podejrzewam, że większość ludzi stojących za tymi wspaniałymi teoriami Maki zna tylko z gazet i z innych powielanych od wielu lat teorii na temat fanatyzmu użytkowników Makówek.”
Eee, poczytaj forum myapple.pl choćby. Wyznawców tam na pęczki. Sam mam już drugiego Maca, na razie mi nie odbiło, ale na forach Macheadów nie brak.
&