Jakieś tam badania wykazały, że przeciętny człowiek nie jest w stanie utrzymywać relacji społecznych z więcej niż 300 osobami, stąd kiedyś plemienia itp. nie były tak liczne. Coś w tym jest, bo pomijając aspekt osobistych relacji ta zasada ma i zastosowanie w social mediach. Owszem tam nie mamy przeważnie relacji społecznych w ścisłym tego słowa znaczeniu, niemniej na facebooku czy twitterze mamy stream treści / aktualizacji danych osób.
Do tej pory na FB i Twitterze miałem w grupie znajomych ok. 300 osób których widziałem strumień aktualizacji. I co? Za dużo. Na Twitterze zwłaszcza, umykało mi dużo ciekawych informacji, gdyż gubiły się w gąszczu innych osób.
Dzisiaj wziąłem się za porządki na Twitterze (gdyż grupami i filtrami na FB zająłem się już wcześniej). Ograniczyłem liczbę śledzonych do równo 200 osób / profili i tej liczby będę się trzymał, gdy będę chciał dodać kogoś nowego, ktoś będzie musiał wylecieć. //czytaj dalej